Zeznania kadrowicza: Mariusz Jop. "Podczas Euro 2008 selekcjoner popełnił błąd"

26.04.2017

W koszulce z orzełkiem grał na mistrzostwach świata i Europy. Pamięta zarówno sensacyjną porażkę z Ekwadorem w 2006 roku, jak i historyczny punkt przeciwko Austrii w 2008. W dzisiejszych "Zeznaniach kadrowicza" Mariusz Jop opowiedział nam m.in. o przepompowanym balonie i gorączce w Niemczech, hejcie na sędziego Webba i nadziejach na następnych "Lewych". 

Pierwsze powołanie

Dla mnie była to nagroda za grę w podstawowym składzie Wisły Kraków, dla której był to naprawdę dobry okres [rok 2003]. Przychodząc do tej reprezentacji miałem świadomość, że czeka mnie długa droga, żeby stać się znaczącym zawodnikiem. Zauważałem to na przykład po ustawieniu na boisku - czasami byłem testowany nawet w pomocy. Zawodnik czuje, czy jest na treningu wystawiany na swojej nominalnej pozycji, czy raczej tam, gdzie trenerowi brakuje. Ale nie była to rzecz, na którą narzekałem. Znalezienie się w grupie najlepszych zawodników w Polsce było dla mnie wielkim wyróżnieniem. 

Najlepiej zapamiętany mecz

Najbardziej zapadły mi w pamięć końcowe spotkania eliminacji do mistrzostw Europy 2008 za kadencji trenera Beenhakkera - z Portugalią i Finlandią. Był to kluczowy moment w kontekście naszego awansu, dlatego presja na wynik była odczuwalna. Wystąpiłem w obu ze względu na problemy zdrowotne Jacka Bąka. Zapamiętałem je nie tylko dlatego, że grałem, ale też z powodu pozytywnego wyniku, czyli awansu.

Najlepszy kadrowicz, z jakim grałeś

W tamtym czasie zawodnikami światowego formatu w naszej drużynie zdecydowanie byli bramkarze - Artur Boruc, Jurek Dudek, Wojtek Kowalewski i Szczęsny, który wchodził wtedy do reprezentacji. To byli kadrowicze, którzy dotknęli wielkiej piłki, bo poza trójką z Borussii nasi reprezentanci nie grali wtedy w tych najbardziej utytułowanych klubach. W tamtym momencie od czasów Bońka nie mieliśmy zawodnika na światowym poziomie. Poza bramkarzami. 

Największy walczak

Wskazałbym taką trójkę - Radek Sobolewski, Mariusz Lewandowski, Marcin Wasilewski. Nigdy nie odpuszczali, nie ustępowali. Takich zawodników było oczywiście więcej - reprezentacja to nie jest miejsce dla zawodników, którzy nie dają z siebie stu procent. 

Mundial 2006

Bardzo mocno odczuwało się zainteresowanie kibiców, ale równocześnie presję, która temu towarzyszyła. Oczekiwania były wysokie, może nawet za wysokie - taki przepompowany balon. Zresztą duże emocje przy tym turnieju występowały tak samo przed rozpoczęciem, jak i po zakończeniu. Wtedy wylała się na nas ogromna fala krytyki, może uzasadniona, ale nie wiem, czy to nie był efekt tych zbyt wysokich oczekiwań. 

Jeśli chodzi o to, czego zabrakło, to nie wiem, czy byliśmy odpowiednio przygotowani fizycznie do tego mundialu. Nie chciałbym wchodzić w buty trenera, ale do optimum trochę wtedy brakowało. 

Gra na tamtych mistrzostwach

Po zagraniu całego meczu z Ekwadorem nie wyszedłem na spotkanie z Niemcami, ponieważ miałem wysoką gorączkę. Usiadłem na ławce, ale w ogóle nie mogłem być brany pod uwagę. Nie wiem jednak, jak zareagowałby trener po pierwszym meczu [0:2] i czy nie chciałby zmienić składu. Byłem do dyspozycji na ostatnie spotkanie z Kostaryką, ale selekcjoner zostawił środek obrony z meczu przeciw Niemcom. Bartek Bosacki zagrał wtedy dobre zawody i dzięki temu wywalczył sobie miejsce w jedenastce na to następne spotkanie. 

Euro 2008

Rozczarowanie po tym turnieju było podobne do tego z mundialu, ponieważ tym minimum zawsze było wyjście z grupy. Przyczyny porażki też zresztą były zbliżone do tych sprzed dwóch lat. Z Euro przede wszystkim zapamiętałem kontrowersję i późniejszy hejt na sędziego Webba. Nie wiem, czy do końca uzasadniony.

Ze swojej perspektywy nie wspominam dobrze tego turnieju - zostałem zmieniony w przerwie meczu z Austrią i na tym mój udział się zakończył. Trener uznał wtedy, że moje zachowanie na boisku nie było właściwe. Że nie realizowałem w pełni zaleceń taktycznych. Prawdę powiedziawszy, nie były one jasno przedstawione przed spotkaniem. Czasami jest się rozliczanym z czegoś, czego dokładnie się nie przekazało. To błąd wielu trenerów, że wymagają jakichś rzeczy, a nie dają jasnego przekazu, czego tak naprawdę chcą. Na tym polegał tamten błąd. 

Czy rosną następcy Błaszczykowskiego i Lewandowskiego (Mariusz Jop jest trenerem juniorów w Wiśle)

Przykład Lewandowskiego pokazuje, jak trudno prorokować takie sytuacje. Pamiętajmy, że Lewy nie od razu był postrzegany jako zawodnik takiego formatu - nie miał miejsca w Legii, grał w niższej klasie rozgrywkowej. Na pewno jest teraz zdecydowanie więcej lepiej wyszkolonych piłkarzy, niż było za moich czasów. Obecnie młodzi zawodnicy mają zdecydowanie wyższe umiejętności niż my w ich wieku. Myślę, że w przyszłości będziemy mieć więcej lepszych piłkarzy, niż mamy teraz. 

Mariusz Jop w dzisiejszej kadrze - boisko, ławka czy trybuny

Trudno się przenieść w obecne realia. Może więcej nauczyłbym się jako młody piłkarz, ponieważ zaczynałem stosunkowo późno. Pewnie byłoby trudno o miejsce w podstawowej jedenastce. Może walczyłbym o ławkę rezerwowych. 

MICHAŁ ISTEL

Michał Istel
Breaking
Pierwszy gol Cristiano Ronaldo w barwach...